Normy, wymogi, obowiązki, czyli jak nie zagubić samej siebie.

Współczesnej kobiecie zagubienie zagraża każdego dnia (choć wg jungowskiej psychologii, „utrata duszy” grozi najczęściej około trzydziestego piątego roku życia). Mnóstwo rzeczy czyha na nasze ambicje, plany, marzenia, tak aby nam je podstępnie wyrwać.

Mogą one wynikać z naszego otoczenia, które narzuca nam już od najmłodszych lat swoje wzorce: „Bądź grzeczna, miła, nie brudź się, nie wychylaj się. Nie myśl o zbyt wyidealizowanych rzeczach. Nie sprawiaj kłopotów, nie przeklinaj. Ładnie wyglądaj. Naśladuj innych. Zgadzaj się na wiele rzeczy, które Ci się nie podobają, lub do Ciebie nie pasują, nawet wtedy, gdy sprawia Ci to dyskomfort, a nawet gdy czasem boli.”
Zbiorowości, które na nas wpływają stosują mniej lub bardziej widoczny system kar i nagród, aby kontrolować wszystko bez wyjątku. Mamy do czynienia z tym w szkole, w domu, w pracy, w religii, ale także w innych środowiskach, w ramach których funkcjonujemy. Kiedy przyjmujemy martwy, lub sprzeczny z własnym odczuwaniem, system wartości, to stopniowo zatracamy kontakt z naszą naturalną kobiecą duszą.

Jaka jestem? Czego chcę?

Dla własnego dobra musimy zrobić wszystko, aby niezależnie od atrakcyjności danego środowiska, zaznaczyć swoją odrębność i kierując się własnym wyborem utrzymywać silne więzy z tymi społecznościami, które nam sprzyjają.
O wiele trudniejsze do pokonania są rzeczy niepozorne, takie jak nasze własne myśli:

  • ”Jeszcze nie teraz, najpierw zrobię to czego chcą ode mnie inni, a potem będę robić to, co chcę.”
  • „Później. Jeszcze zdążę. Teraz poświęcę się dla rodziny, dzieci, pracy, nauki, a potem pomyślę o sobie.”
  • „Teraz nadarza mi się okazja na dobrze płatną pracę, więc swoje marzenia o robieniu tego, co kocham przełożę na później.”

Kobieta, znajdując się w niewoli swojego obecnego życia, bardzo często na zewnątrz wysyła sprzeczne sygnały:
Cicha, uśmiechnięta na co dzień sąsiadka, przy bliższym poznaniu może się okazać zrzędliwą, nieuprzejmą jędzą.
Grzeczna uczennica z tzw. „dobrego domu”, wydawałoby się bez powodu, odbiera sobie życie.
Wymagająca, bezlitosna szefowa, prywatnie jest czułą opiekunką dla swoich kotów.
W momencie, kiedy nie ma już siły, albo po prostu nie chce już jej się nakładać maski niezgodnej z autentycznym odczuwaniem, kobieta może stać się smutna, wiecznie niezadowolona, zgryźliwa, czy wręcz okrutna.

Nie rezygnuj z siebie.

Jeśli świadomie rezygnujemy z autentycznego, pełnego pasji życia, to w efekcie dopadnie nas melancholia prowadząca do notorycznej tęsknoty. Dlatego tak bardzo ważne jest, aby być czujnym i z namysłem rozważać wszelkie okazje egzystencji łatwiejszej, albo z pozoru atrakcyjniejszej na ten moment, szczególnie jeśli musimy poświęcić własny, płonący w nas ogień. W przeciwnym wypadku spontaniczna radość może spłonąć w ogniu niedoceniania przez innych ludzi, czy lekceważenia swojej pracy, którą jesteśmy znudzone, a w konsekwencji doprowadzić do rezygnacji.

Wówczas życie kobiety traci kolory, pozostaje wygłodzona, nienasycona dusza, a tęsknota do głębszego sensu życia staje się obsesyjna. Kobieta umiera z tęsknoty za czymkolwiek, co sprawi, że znów poczuje, że jej życie ma sens.

W tym stanie, nie bacząc na skutki, złapie się wszystkiego, co choć trochę wynagrodzi jej braki.

Zachłanna postawa wobec życia i nadużywanie wolności może jednak prowadzić do utraty kontroli nad sobą i może być tragiczna w skutkach.

Bardzo często popada wtedy w sidła zgubnych nałogów: pracoholizmu, alkoholu, złych miłości, przemocy, hazardu, narkotyków, toksycznych przyjaźni, czy nawet doktryn religijnych. Odurzona nagłą wolnością najczęściej traci wszelkie zahamowania. Zamiast kierować się rozsądkiem, staje się żarłoczna, chce się na zapas „najeść życiem” w obawie, że znów utraci swoją wolność. Chce spróbować wszystkiego póki może.
Głód duszy jest jak napierająca na przeszkodę woda. Czym bardziej szczelna będzie przeszkoda, tym większa będzie siła z jaką woda będzie na nią napierała. Im wyżej nadbudujemy tamę, tym więcej wody się za nią zbierze i tym większa będzie siła niszczenia, gdy tama w końcu pęknie.
Kobieta, w trakcie swojego życia niejednokrotnie dostrzega, że jest zagubiona i odczuwa głód duszy, jednak często nie jest gotowa na zmiany, albo się ich boi. Czasami planuje ucieczkę, ale dochodzi do wniosku, że ma niewystarczającą ilość sił, albo, że cena, którą zapłaci będzie zbyt wysoka. Powoduje to nadbudowywanie tej symbolicznej tamy.
Gdy następuje jej przerwanie, czuje ulgę i przyjemność do tego stopnia, że dochodzi do wniosku, że jej się to wszystko od życia należy.
Dlatego nie powinniśmy doprowadzać do kumulacji głodu duszy i dbać o rozwijanie zdolności dostrzegania swoich potrzeb fizycznych, emocjonalnych i duchowych.
Powinniśmy stworzyć bezpieczny system spustowy, który umożliwi życie w zgodzie z naszą autentycznością. Narzędziem, które służy do budowania takiego systemu bezpieczeństwa jest praca nad rozwojem osobistym.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Edyta Czarnecka

Kontynuując, akceptujesz politykę plików cookies na naszej stronie. Więcej informacji

Zezwoliłeś nam na użycie plików cookies. Robimy to, aby dać Ci najlepsze wrażenia korzystania ze strony. Jeżeli będziesz kontynuować bez zmiany ustawień, lub klikniesz w przycisk "Akceptuję", pozwalasz nam na dalsze ich użycie.

Zamknij