Zdrowy egoizm

Czy egoizm jest przeciwieństwem altruizmu? Może dla słownika.

Egoizm jest często uważany za cechę niepożądaną, jednak najpewniej spotkałaś się już z pojęciem „zdrowy egoizm”.

Egoista, czyli samolub – ale czy jest coś złego w lubieniu samego siebie?

Egoizm jest często uważany za cechę niepożądaną, jednak najpewniej spotkałaś się już z pojęciem „zdrowy egoizm”. Altruizm i egoizm, o jakim zaraz przeczytasz są to dwie nierozerwalnie połączone ze sobą cechy, które powinnaś w sobie znaleźć i nauczyć się zachować równowagę między nimi.

O ile o tym jak dobrą rzeczą jest pomaganie innym, nikomu specjalnie tłumaczyć nie trzeba, to z troską o siebie nie jest już tak łatwo. Dlatego zajmijmy się dziś tematem lubienia i dbania o siebie. Zdrowy egoizm nie polega na skupieniu się tylko i wyłącznie na sobie. Nie jest to też brak szacunku do innych, czy brak wrażliwości na krzywdę. Jest to jedna z cech potrzebnych nam do zachowania równowagi wewnętrznej, rozwoju i samodoskonalenia. Pozwala nam realizować nasze plany i marzenia. Daje nam moc działania. Sprawia, że czujemy się silnymi i pewnymi siebie ludźmi, którzy są zdolni do niesamowitych rzeczy.

Czy za altruizmem stoi nasz egoizm?

Choć niewiele osób przyzna się do tego otwarcie to w dużej części przypadków tak jest. I absolutnie nie ma w tym niczego złego. Dobroczynność nie wiąże się jedynie z pozytywnymi emocjami. Czasem nasza chęć pomocy jest powodowana żalem, współczuciem, a nawet złością.

Co jakiś czas w mediach społecznościowych widzimy posty z prośbą o zakupy u starszej pani sprzedającej warzywa lub inne rzeczy,bo brakuje jej pieniędzy na leki. Albo o zbiórce pieniędzy, czy bazarku charytatywnym na leczenie chorego dziecka. Prośby o wsparcie przytuliska dla zwierząt.

Spotykają się one z ogromnym odzewem, łącząc nas i sprawiając, że wierzymy, iż razem możemy zmienić czyjeś życie na lepsze. Jeżeli dołożymy naszą cegiełkę , świadomość że mogliśmy pomóc sprawia, że i my czujemy się lepiej. A czy chęć czucia się dobrze nie jest zdrowym egoizmem?

Komplementy? Prezenty? Tak!

Jeżeli usłyszysz coś miłego uśmiechnij się, podziękuj… i wystarczy. Zauważono w tobie coś ciekawego i zupełnie naturalnie Ci to zakomunikowano. Jeżeli ktoś mówi Ci, że masz ładny kolor włosów to tak uważa, albo chce być po prostu miły. Wzdryganie się i zaprzeczanie nie ma nic wspólnego ze skromnością, czy dobrymi manierami. To samo dotyczy przyjmowania prezentów. Szczerze ? Słuchanie : „a po co to?”, „nie trzeba, może oddaj do sklepu”, „to tyle pieniędzy” i inne tego typu biadolenie, kiedy starałam się wybrać coś specjalnie dla konkretnej osoby sprawia przykrość. Naprawdę wystarczy „dziękuję”. Jeżeli dostajesz coś dobrego (nieważne, czy to materialnego,czy nie) to przyjmij do wiadomości, że na to zasługujesz. Przyjmując miłe rzeczy z uśmiechem sprawiamy, że obie strony poczują się dobrze.

Ach! I jeszcze jedna sprawa – wiesz, że kurier to taki, troszkę Święty Mikołaj? Czasem możesz kupić sobie prezent sama dla siebie, to zdecydowanie jedna z łatwiejszych w realizacji i przyjemniejszych części w drodze do zdrowego egoizmu.

Pamiętaj, poza zdrowiem fizycznym nie ma nic ważniejszego niż umysł.

Poznaj potęgę NIE.

Mówienie „nie” do łatwej sztuki nie należy. Zwłaszcza, jeżeli od zawsze słyszymy, że coś trzeba zrobić, bo tak wypada, albo co ludzie powiedzą. Czasem wpadamy w pułapkę pod tytułem „głupio odmówić”. Wiesz co? Wcale nie głupio! Ile razy poszłaś gdzieś, gdzie nie miałaś ochoty, marnując sobie całe popołudnie? Odpuściłaś promocję książki? Nie poszłaś do kina na film, jaki Ty uważasz za ciekawy? Chciałabyś sprawić żeby wszyscy z twojego otoczenia byli szczęśliwi? Misja niemożliwa! Już wiemy, że to sprawa skazana na porażkę. Nie bój się czasem pozwolić swojemu wewnętrznemu, upartemu osiołkowi pokazać co potrafi.

Nigdy nie przepraszaj za poświęcenie czasu dla siebie! Nieważne czy to czytanie książek, robienie na drutach, czy skoki ze spadochronem. Jeśli lubisz coś robić i daje ci satysfakcję, odprężenie koniecznie znajdź na to czas! Tu nie ma miejsca na kompromis. Odmowa nie jest czymś złym, jeżeli czujesz, że coś jest wbrew tobie. Wbrew twoim zasadom, wartościom, czy możliwościom masz prawo, a nawet obowiązek powiedzieć mocne NIE. Absolutnie nie daj się wpędzić w poczucie winy z tego powodu. Nie daj sobie wmówić, że skupianie się na swoich potrzebach i marzeniach jest złe – bo nie jest. Jeżeli odmawiasz, to znaczy, że masz powód. Wiesz co jest dla ciebie najlepsze i nie boisz się tego bronić.

Pamiętaj, poza zdrowiem fizycznym nie ma nic ważniejszego niż umysł.

Coś stracić, żeby zyskać.

Nie uzależniaj poczucia własnej wartości od innych! Być może są w twoim otoczeniu osoby przyzwyczajone, że dla nich zawsze będziesz mieć czas, że będziesz tylko dla nich. Im więcej dajesz takiej osobie od siebie, ona będzie chcieć jeszcze więcej i więcej. Jeżeli w końcu pokażesz, że potrzebujesz i wymagasz czasu dla siebie, a może nawet i uwagi – bądź pewna, że bardzo im się Twoja zmiana nie spodoba.

Albo to zrozumieją… albo przemyśl, czy taka relacja jest dobra dla ciebie. Czasami nie warto utrzymywać znajomości z taką osobą w trosce o nasze zdrowie. A to jest wyrazem miłości do siebie. Dopóki jesteś wierna sobie, bądź sobą i za to nie przepraszaj.

Co jest NIE zdrowe?

  • Robienie rzeczy za innych, chociaż wiesz, że oni sami doskonale by sobie z tym poradzili.
  • Przebywanie wśród ludzi, którzy emocjonalnie Cię wyczerpują.
  • Milczenie, gdy jesteś lekceważona.
  • Ciągłe zastanawianie się „co pomyślą o mnie inni”.
  • Mówienie „tak” wbrew sobie.
  • Próby utrzymania cudzego szczęścia, choć wcale nie jesteś za to odpowiedzialna.
  • Myślenie tylko i wyłącznie o sobie.
  • Sabotowanie cudzego szczęścia.
  • Brak poszanowania dla potrzeb innych ludzi.

Co powiesz siostrze, mamie, przyjaciółce?

Wyobraź sobie bliska ci osoba wszystkiego sobie odmawia, widzisz że jest przemęczona, zaniedbana. Nie robi niczego, co jej sprawia przyjemność. Błędnie zakłada, że zawsze jest ktoś lub coś ważniejszego, swoje potrzeby potrzeby stawiając na ostatnim miejscu. Chciałaby poczytać książkę, ale bierze się za odkurzanie. Marzy jej się wyjazd nad morze, ale z tego rezygnuje, bo reszta rodziny woli jeździć w góry. I tak, co roku zagryza zęby i spędza urlop robiąc rzeczy, na które zupełnie nie ma ochoty. Nigdy nie wychodzi na obiad czy kawę, bo można za to kupić coś do domu. Wszystko zaczyna się od „chciałabym, ale”…

Co byś jej poradziła?

Czy zawsze musi się znaleźć jakieś „ale”?

A teraz zastanów się ile razy to TY zachowałaś się podobnie?

Więc weź sobie swoje rady do serca.

Nigdy nie zapominaj, że najbliższą ci osobą jesteś TY sama.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Magdalena Olejarczyk

Kontynuując, akceptujesz politykę plików cookies na naszej stronie. Więcej informacji

Zezwoliłeś nam na użycie plików cookies. Robimy to, aby dać Ci najlepsze wrażenia korzystania ze strony. Jeżeli będziesz kontynuować bez zmiany ustawień, lub klikniesz w przycisk "Akceptuję", pozwalasz nam na dalsze ich użycie.

Zamknij

Strona współfinansowana ze środków Europejskiego Funduszu Społecznego w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Lubelskiego na lata 2014-2020.